Już sobotniej nocy na boisko w chilijskiej Rancagui wybiegną po raz pierwszy pod wodzą nowego selekcjonera Gustavo Matosas’a gracze Kostaryki.
Wśród powołanych brakuje kilku gwiazd ale znalazło się dzięki temu miejsce dla kilku debiutantów, którzy mają szanse na pierwsze minuty w pojedynkach z Chile i Peru. Poniżej przedstawie każdego z czterech „żółtodziobów” w przysłowiowych kilku zdaniach.
Darryl Parker – bramkarz lokalnego CS Cartagines. Mierzący 191 cm wzrostu, 25 latek nigdy nie grał nawet w zespołach młodzieżowych „Ticos”. Powołanie to efekt 20 występów w tym sezonie, w których tylko dwukrotnie Parker pozostawał niepokonany. Jego klub zajął miejsce w połowie stawki i nie zagra o trofeum sezonu zimowego. Były gracz szerokiej kadry Deportivo Saprissa znalazł jednak uznanie w oczach nowego selekcjonera mimo to o występ będzie nie zwykle trudno bo ten pewnie przypadnie w udziale Esteban’owi Alvarado – członkowi niezwykle utalentowanej generacji, która na Mistrzostwach Świata do lat 20 w 2009 roku zdobyła dla Kostaryki czwartą lokatę,a on sam został uznany bramkarzem turnieju co umożliwiło mu angaż w AZ Alkmaar. Jednak dziś można mówić o nim jako o zmarnowanym talencie – dziewięć lat później, w tym sezonie nie rozegrał ani jednego spotkania w tureckim Trabzonie.
Joseph Mora – regularnie grający w zakończonym już dla DC United sezonie zawodnik, który może poszczycić się 30 występami w tegorocznych rozgrywkach MLS. Pochodzący z Alajuela, lewy obrońca trafił przed tym sezonem do Waszyngtonu z Saprissy i momentalnie przebił się do pierwszej jedenastki co świadczy o poziomie sportowym kostarykańskiego „Monstruo Morado”
Yostin Salinas – środkowy obrońca urodzony w Puerto Limon -najbierniejszy, nadmorskim rejonie Kostaryki gdzie dominują czarnoskórzy. Wychowanek FC Limon pomimo ledwie 20 lat na karku zaskarbił sobie uznanie w oczach selekcjonera. Rozegrał on już 76 spotkań w Primiera Division z czego blisko 50 dla najbardziej utytułowanego klubu w kraju.
Dylan Flores – gracz rumuńskiego Poli Iasi, o którego zapytałem Michała Flisa z facebook’owego fanpage „Rumuńska Piłka”
W dotychczasowych meczach ze swoim udziałem dał się poznać przede wszystkim jako zawodnik silny z dobrym uderzeniem tak z bliska, jak i z dystansu. Niekiedy irytuje jeszcze boiskowym egoizmem, aczkolwiek póki co można wskazać go jako jedną z najsilniejszych postaci w szeregach klubu. W większości spotkań trener Stoican wystawia go na nominalnej pozycji ofensywnego pomocnika, jednak paradoksalnie najlepsze mecze notował występując przed pewien czas w ataku. Nie tak dawno spisywał się na tyle udanie, że zainteresowana jego osobą była min. Crvena Zvezda Belgrad.
Dotychczas w 13 meczach ligi rumuńskiej trafił do siatki tylko raz co jak na ofensywnego pomocnika jest wynikiem miernym, jednak swoją grą zapewne jeszcze nie raz przypomni o sobie możniejszym piłkarskiego świata chociażby w regionie i udowodni, że jego pobyt w Europie nie zakończy się w kraju potomków Drakuli.
