Scena kibicowska Kostaryki

Czas na opisanie niepiłkarskich smaczków ze stadionów Kostaryki. Ruch kibicowski na Kostaryce ma się dobrze pomimo pacyfistycznego nastawienia „Ricos” potrafią oni wnieść sporo kolorytu na trybuny za sprawą grup ultras, a czasem nawet wywołać stadionowe zamieszki.

Poniżej przedstawie najważniejsze grupy kibicowskie w Kostaryce lecz najpierw winien jestem Wam wprowadzenie do tematu. Początki ruchu kibicowskiego na Kostaryce sięgają wcale nie tak głęboko w historie bo do ostatniej dekady XX wieku. Kostarykańczycy swój ruch kibicowski upodobnili do sceny argentyńskiej gdzie dominują szarfy i pasy rozwijane od dołu do góry trybun, serpentyny, konfetti, świece dymne oraz race ale także…sekcja dęta 😉 Nie brakuje głośnego i rytmicznego śpiewu czym narody pochodzenia hiszpańskiego i latynoskiego wyróżniają się od Europejczyków ze wschodu oraz flag na płotach. Kibice, szczególnie największych klubów: Saprissa, LD Alajuelense oraz Herediano licznie jeżdżą na mecze wyjazdowe także te zagraniczne w klubowych pucharach, a od czasu do czasu gdy zagotuje się w nich latynoska krew do czego nie trzeba zbyt wiele potrafią urządzić przepychanki czy ganianki nawet z policją.

W 1991 powstała pierwsza grupa ultras prowadząca zorganizowany doping i nie byli to fani największego klubu w kraju Deportivo Saprissa, a ich głównego rywala czyli Alajuelense. Nazwali się oni „Barra La 12” czyli po prostu dwunasty zawodnik. Z czasem grupa przybierała na liczebności by do dziś być w topie kostarykańskiego ruchu ultras. Po drodze przybierali oni różne nazwy by jednak utrzymać „La 12”. Należy do nich pierwsza w historii zagraniczna eskapada zorganizowanej grupy kibicowskiej jaką odbyli w 2000 roku do sąsiedniej Panamy. Pomimo represji ze strony policji, którą szczególnie gani fanów za pirotechnikę grupa istnieje do dziś i ma się dobrze.

jeden z zagranicznych wojaży w ramach Ligi Mistrzów do Panamy

Przepychanki z policją

kibice LDA przeganiają ze stadionu fanów Cartagines

Grupa ultrasów dopingująca ze swojego sektora

 

Grupa „La Ultra Morada” czyli po prostu Purpurowa Armia to druga w historii ekipa z tego kraju. Powstała w 1995 roku i pomimo szykan głównie za stadionowe rozróby i pirotechnikę istnieje do dziś. Zasiadają za bramką na trybunie „La Cueva” gdzie prowadzą doping i prezentują oprawy. Z racji, że Saprissa to taka kostarykańska Legia Warszawa to jej kibice są w całym kraju.

Trzecia siła w kraju to oczywiście fani żółto-czerwonych. Garra Herediana powstała w 1996 roku

Ostatnia zorganizowana grupa ultras to kibice Cartagines. Fuerza Azul. Fani z Cartago potrafią zrobić niezłe pirotechniczne show czego dowód na poniższych filmach.

Pozostałe kluby posiadają kibiców raczej odpowiadających fanom siatkówki z polskich hal. Są kolorowi, nierzadko głośni, a także obecni na wyjazdach co w Kostaryce nie jest najtrudniejsze ze względu na niewielką powierzchnie kraju jednak nie jest to z całą pewnością ruch ultras jaki rozumiemy.

 

 

Kostarykańskie kluby: CS Herediano

Komentarz pod jednym z wpisów na twitterowym koncie CRfutbolPL skłonił mnie to rozpoczęcia wpisów wyczerpujących najważniejsze informacje o kostarykańskich klubach,  a jako, że dopadło mnie przeziębienie i dzisiejszy wieczór zamiast na siłowni spędzam w fotelu odwlekając podwyższanie swojego poziomu języka angielskiego poprzez naukę to zapraszam do lektury. Na pierwszy ogień trzeci zespół sezonu zasadniczego Invierno, który w 1/2 finału play-off stworzy najciekawszą parę z Deportivo Saprissa.

Historia

Club Sport Herediano bo tak brzmi pełna nazwa trzeciego w hierarchii klubu, pochodzącego z miasta Heredia założony został blisko 100 lat temu – w 1921 roku. Jednocześnie stał się on jednym z założycieli rozgrywek o mistrzostwo Kostaryki w tym samym roku, które zresztą sam wygrał.

Screenshot_2018-11-22 CostaRicaRetroFútbol ( CostaRicaRetroF) Twitter.png

Jedenastka CS Herediano z 1986 roku. /źródło: https://twitter.com/CostaRicaRetroF/

Najlepsze dekady w historii klubu to trzecia i czwarta gdy wygrywał ligę aż 10 krotnie. Łącznie klubowa gablota pomieściła ich 26. Jedyne trofeum międzynarodowe jest tak świeże, że znajdują się w nim jeszcze opary szampana. Żółto-Czerwoni zwyciężyli w I edycji CONCACAF League będącą zarazem eliminacjami do Ligi Mistrzów strefy CONCACAF. Finałowy dwumecz z CD Motaguę reprezentująca Honduras rozegrany był na przełomie października i listopada 2018 roku.

Stadion

Swoje mecze rozgrywają na The Eladio Rosabal Cordero w Heredii. Obiekt wielokrotnie modernizowany w przeszłości, może pomieścić blisko 8 tysięcy widzów. Dysponuje jedną krytą trybuną, a wszystkie miejsca, którymi dysponuje to plastikowe krzesełka. Obiekt rzecz jasna posiada sztuczne oświetlenie oraz spełnia wymogi Ligi Mistrzów CONCACAF.

Nawierzchnia co często spotykane w Kostaryce jest syntetyczna. Jednak z powodu licznych kontuzji coraz więcej klubów odchodzi od tego typu nawierzchni skłaniając się ku naturalnej trawie, zapewne tą drogą pójdą też zarządcy obiektu w Heredii.

893

/źródło: soccerway.com/

Kibice

Los Rojiamarillos posiadają liczne rzesze zagorzałych fanów. Atmosfera na meczach przypomina te z trybun argentyńskich, nie brakuje ultrasowania: świece dymne, flagi na kijach i płocie, serpentyny, konfetti czy zorganizowany doping – to wszystko znajdziecie na trybunie za bramką gdzie siedzą najbardziej fanatyczni. Frekwencja należy do jednej z najlepszych w lidze – średnia oscyluje wokół 5 tysięcy jednak na meczach z „Wielkiej Trójki” czyli pojedynkach z LD Alajuelense czy Saprissa nie sposób o wolne krzesełko.

Herediano-fans-Costa-Rica

Kostarykańczycy jako naród niezwykle pokojowy (pierwszy kraj, który zlikwidował swoją armię narodową już pod koniec I połowy XX wieku) raczej nie angażują się w zaplanowane chuligańskie ekscesy jak ma to miejsce w Europie, zwłaszcza środkowej jednak jak u wszystkich Latynosów ich krew gotuje się nad wyraz szybko czego dowód na filmiku poniżej. Występki takie to jednak rzadkość na kostarykańskich stadionach chociaż fanom Heredii zdarzały się gorsze jak chociażby w latach 90’tych podczas fety na boisku gdy zaatakowali piłkarzy i sztab boiskowych rywali.

Najważniejsi piłkarze

Junior Diaz Campbell – zapewne coś mówi Wam to nazwisko ? Toż to nasz ekstraklasowicz. Diaz spędził w krakowskiej Wiśle kilka sezonów skąd powędrował do Club Brugge,  a następnie do niemieckiej Bundesligi by grać w FSV Mainz czy Dramstadt. Powrócił on na zakończenie kariery do klubu, którego jest wychowankiem i mimo 34 lat wciąż gra tam pierwszy plac. Zabrakło go w finałowych potyczkach CONCACAF League z powodu kontuzji.

320px-Junior_Diaz_3

/ źrodło: wikipedia.org/

Jose Guillermo Ortiz – najlepszy strzelec tego sezonu w drużynie z Heredii. 26 latek jest ponadto reprezentantem Kostaryki gdzie w 6 występach trafił do siatki już dwukrotnie. Środkowy napastnik nikłego wzrostu (ledwie 173cm) grał już w przeszłości w MLS dla DC United gdzie w 18 grach trafił dwa razy do siatki co okazało się wynikiem zbyt mizernym by zakotwiczyć w Stanach na dłużej.

Yendrick Ruiz – „Jędrek” jak w uproszczeniu możemy nazwać tego gracza, również zaznał już chleba na obczyźnie jednak był to chleb typu naan 😉 ponieważ grał on w FC Pune City w Indiach oraz w Tajlandii. Siedmiokrotny reprezentant Kostaryki jest partnerem w ataku Ortiza i choć w lidze ustąpił mu miejsca w klasyfikacji strzelców zespołu, tak w CONCACAF League z 5 trafieniami wyróżnił się na tle zespołu.

Allan Cruz – strzelec bramki dla reprezentacji narodowej w ostatniej konfrontacji z reprezentacją Peru. Dla 22 latka był to pierwszy gol w drugim zaledwie występie w niebiesko-czerwonym trykocie. Środkowy pomocnik wyceniany jest na blisko 300 tysięcy euro.

Berny Burke – ostatni z opisywanych ale za to jedyny z grą w Europie. Prawy pomocnik pomimo młodego wieku rozegrał na wypożyczeniu ponad 30 meczy dla portugalskiej Santa Clara. Pomimo regularnej gry wrócił do ojczyzny zapewne dlatego, że nie udało mu się przebić wyżej, a zarobki na portugalskim II poziomie rozgrywek są porównywalne z tymi jakie otrzymuje w Herediano, a może nawet nieco niższe niż płace w Kostaryce.